element-01
element-02
element-04
element-05
element-06
element-07
element-08
element-09
element-11
element-13
element-15
element-17
element-19
element-21
nawigacja: Strona główna » Aktualności
styczeń 19, 2013

Odszedł Profesor legenda


11 stycznia o godz. 16.13 na w mojej poczcie elektronicznej pojawił się list od prof. Marka Eminowicza adresowany do wielu osób, którzy kontaktowali się z nim przez Internet. Profesor pisał:

Przepraszam Wszystkich za brak życzeń zarówno Świątecznych jak i Noworocznych. Długi czas spędziłem w szpitalu, gdzie kilkakrotnie wracałem /w tym Święta i Nowy Rok tam właśnie spędziłem/. Teraz jestem już w domu, ale bardzo, bardzo słaby. Mam problemy z chodzeniem, czytaniem i pisaniem, więc wybaczcie jeśli komuś czasem nie odpowiem.
W nowym roku życzę Wam dużo zdrowia, radości, uśmiechów i spełnienia marzeń.
DOSIEGO ROKU.

Marek Eminowicz

Ulga zagościła w mym sercu, wszak od dawna Profesor chorował i przez długi czas skutecznie dominował chorobę. Ostatnio, choć choroba zdominował go, nie poddawał się i z każdego kryzysu wychodził – wprawdzie osłabiony – zwycięsko. Myślałem, że i tym razem tak będzie… W końcu napisał do nas maila! Następnego dnia, 12. stycznia, w godzinach południowych, odpisałem:

Kochany Profesorze Marku!!!

Dziękuję za miłe noworoczne słowo! Kilka dni temu rozmawiałem o Tobie z Jankiem Zosiakiem, w którego imieniu zasyłam moc serdecznych pozdrowień. On sporadycznie korzysta z internetu, nie używa poczty mailowej. Mam nadzieję, że jak tylko minie niesprzyjająca zimowa aura, poczujesz się lepiej. Życzę zatem dobrego samopoczucia i wytrwałości w zwalczaniu wszelkich dolegliwości!!!

Serdecznie pozdrawiam

Janusz Paluch

13 stycznia, w niedzielę, byłem na opłatku wśród Sybiraków. Było tyle dostojnych osób, tyle ciepłych życzeń. Przemknęła myśl o Profesorze, że powinien tu być, bo ci ludzie są żywą historią… Tego samego dnia Profesor Marek Eminowicz zmarł.

Wszyscy piszą o Marku Eminowiczu jako o legendarnym Profesorze. Legendy zazwyczaj powstają, kiedy ich bohaterów nie ma wśród żywych. W przypadku Profesora Marka, byliśmy świadkami powstawania Jego legendy. Oto młody człowiek, licealista, o ormiańskich korzeniach, który w młodości dotknął działalności konspiracyjnej wymierzonej we władze ówczesnej państwowości polskiej, wylądował z wyrokiem 7-miu lat więzienia. Przetrwał kilka lat obozu w Jaworznie. (zachęcam do przeczytania o konspiracyjnej działalności Marka Eminowicza ps. Grot na stronie ks. Tadeusza Sakowicza Zaleskiego: http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=132&nid=6500). Skończył studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, został pedagogiem w prestiżowym krakowskim Liceum Ogólnokształcącym im. Augusta Witkowskiego w Krakowie. I tam, pracując z młodzieżą, realizując się jako historyk, organizator legendarnych ekspedycji młodzieży po całym świecie, powstawała legenda Profesora Marka Eminowicza!

Miałem zaszczyt poznać go w połowie lat siedemdziesiątych XX w., gdy przygotowywałem się do egzaminów na studia. Przyjeżdżałem do Profesora z bagażem wiadomości historycznych. On je układał, wskazywał związki, uczył podstaw syntetycznego myślenia. I choć miałem wspaniałych nauczycieli historii w swoim liceum – prof. Kazimiera Kud i prof. Władysława Kochowska – to tym trzecim, który na posiadaną wiedzę mnie otworzył i pokazał jak ją wykorzystywać, był wtedy prof. Marek Eminowicz. Byłem pod wrażeniem Jego gabinetu w mieszkaniu przy ul. Filipa. Stara mieszczańska kamienica, wysokie pokoje wypełnione pod sufit książkami. Na ścianach obrazy, jakie do tamtego czasu widziałem tylko w muzeach lub w kościołach, stare sztychy, jakieś zabytkowe przedmioty… I zapach fajkowego tytoniu… Profesor palił fajkę – wtedy nikomu nie przeszkadzało palenie tytoniu w domach, a nauczyciele palili też przy uczniach, a nas – uczniów – nie demoralizowało to. Kiedy już skończyliśmy układać moją wiedzę i uzupełniać ją dodatkowymi informacjami, Profesor rozkładał przede mną kolorowe zagraniczne czasopisma poświęcone historii, historii sztuki, antykowi i opowiadał o swoich podróżach z uczniami – tych, które już odbył i tych, które właśnie planował.

Ponownie spotkaliśmy się po latach. Profesor był już na emeryturze. Realizował wspólnie z Towarzystwem Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich spotkania, podczas których opowiadał wspólnie z przyjaciółmi o swych eskapadach na Kresy. Połączyło nas także Małe Wydawnictwo, którego szefem był Marek Łoś. W tejże oficynie ukazała się książka Profesora „Lubię swoje wady”. Rok później Marek Łoś wydał moją książkę „Rozmowy o Kresach i nie tylko”. Na zamieszczonym wyżej zdjęciu, przy stoliku w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie siedzą obydwaj. Marek Łoś – z lewej, obok prof. Marek Eminowicz. Uśmiechają się i żartują. Marka nie ma już z nami od lata 2012 roku… W środę 18 lipca 2012 roku, w godzinach południowych zadzwonił do mnie Profesor. Zadziwiłem się i zaniepokoiłem, kiedy zobaczyłem na wyświetlaczu jego numer. „Czyżby Profesorowi coś się stało?” – pomyślałem z niepokojem. Jego stan zdrowia już wtedy był bardzo zły. Uspokoiłem się, kiedy w słuchawce usłyszałem Jego głos. Ale tylko na chwilę. Po krótkim powitaniu zapytał:

– Czy słyszałeś coś o tym, że umarł Marek Łoś?

– Przecież to niemożliwe. Kilka dni temu rozmawialiśmy, żartował, mówił o wyjeździe w góry. To chyba jakieś nieporozumienie… – odpowiedziałem pewny swego.

– A mógłbyś do kogoś ze znajomych zatelefonować? – nalegał.

I zatelefonowałem do pani Marioli. Kiedy usłyszałem jej głos, nie musiałem już pytać, wiedziałem, że stało się coś złego.

– Marek nie żyje odpowiedziała płacząc.

Jesienią spotkałem Profesora – w październiku – w okolicach Poczty Głównej. Nie był skory do rozmowy. Bardzo źle wyglądał. Powiedział tylko, że rzadko wychodzi z domu, by się nie zaziębić, zapowiedział też relację ze swej wakacyjnej wędrówki na Kresy jak tylko lepiej się poczuje. I rozstaliśmy się, ja spiesząc do pracy, on po przesyłkę pocztową… Naszym ostatnim miejscem spotkania był Wawel. 6 listopada otwierano wystawę prezentującą dzieło i żmudny proces restaurowania „Lucas Cranach st. – Chrystus błogosławiący dzieci”. Wszedłem do Sali, w której odbywała się część oficjalna i jakże się ucieszyłem widząc siedzącego na krześle Profesora. Trochę ponarzekał na zdrowie, ale był dobrej myśli, że wszystko się ustabilizuje i wróci do normy. Nie nagadaliśmy się, bo wokół było przecież mnóstwo znajomych Profesora, a poza tym prof. Jan Ostrowski – dyrektor Zbiorów Sztuki na Wawelu rozpoczynał powitania przybyłych gości. Jedno mnie zaniepokoiło, że Prof. Marek Eminowicz był chyba jedyną osobą siedzącą podczas wernisażu… Wawel był miejscem kilku naszych spotkań… Kiedyś szliśmy razem – w lipcu 2010 r. – na uroczystości związane rocznicą bitwy pod Grunwaldem, wówczas na dziedzińcu wawelskim spotkali się prezydenci Litwy – Dalia Grybauskaite – i Polski – Bronisław Komorowski.

Jakże pięknie napisał o Profesorze jego przyjaciel ks. Tadeusz Isakowicz –Zaleski:
„Przedwczoraj w Krakowie zmarł Marek Eminowicz, polski Ormianin, w czasach stalinowskich jeden z najmłodszych więźniów politycznych. Do historii krakowskiej oświaty przeszedł jako charyzmatyczny nauczyciel historii. W duchu patriotycznym potrafił wykształcić całe pokolenia młodych osób. Udało się Mu także zarazić wychowywaną przez siebie młodzież pasją podróżniczą, organizując niezliczone wyprawy zagraniczne. Był prawdziwym nauczycielem z powołania. W ostatnim czasie bolał nad tym, co dzieje się z krakowskimi szkołami. Brak odpowiedniego zrozumienia dla ich sytuacji ze strony włodarzy miasta owocuje sukcesywnym wypadaniem wielu liceów krakowskich z rankingu najlepszych szkół średnich oraz postępującą likwidacją krakowskich gimnazjów i szkół podstawowych. W tych dniach protestują przeciwko temu rodzice, w tym również wychowankowie Marka Eminowicza. Taki stan szkół jest w Krakowie ponurym paradoksem, zważywszy, że jest to miasto bądź co bądź uniwersyteckie, którego prezydentem jest profesor. Szkoda, że osoby pokroju zmarłego nauczyciela historii nie są u władzy w samorządach krakowskim i małopolskim. Wielka szkoda.”

Wielka szkoda. Możemy tylko pocieszać się, iż uczniowie Profesora będą kontynuować Jego patriotyczne przesłanie.

opublikował: janusz
Spis aktualności

Strona 1 z 2  > >>

paź 17, 2014
27 czerwca 2014 r. w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli odbyła się uroczysta konferencja naukowa poświęcona poświęcona dziejom Rozwadowa, a dedykowana ks. prof. Wilhelmowi Gaj-Piotrowskiemu z okazji 90-tych urodzin. Wśród wielu znamienitych prelegentów - prof. Andrzej Ciołkosz, prof. Kazimierz Kuczman, ks. prof. Bogdan Stanaszek, Piotr Garbacz, Anna Garanty, Marek A. Stańkowski - znalazło się także moje wystąpienie poświęcone badaniom archeologicznym w Rozwadowie i okolicach na przestrzeni XIX i XX w. Wśród publiczności, która licznie zawitała do muzeum, miałem przyjemość i zaszczyt spotkać wielu swych znajomych z czasów szkolnych. Wśród obecnych była znana rozwadowska polonistka, nauczycielka - co się zowie! - Pani Stanisława Paterek. Chciałem podziękować Jej za to, że pracowała nade mną przez kilka dobrych lat w Szkole Podstawowej w Rozwadowie. Fakt, iż spotkaliśmy się przy takiej okazji świadczy, iż nie była to całkiem nadaremna praca. Ponieważ nie uczyniłem tego podczas konferencji - stres i trema, czynię to w tym miejscu, z nadzieją, że słowa mych podziękowań dotrą do mojej Pani Profesor!
Poniżej zamieszczam tekst swego wystąpienia, które będzie znacznie różniło się od wersji drukowanej.
opublikował: janusz
cze 29, 2014

Wędrówka z książką po moim Rozwadowie…

Nakładem Muzeum Regionalne w Stalowej Woli okazał przewodnik po dawnym Rozwadowie. Bardzo ciekawa lektura ilustrowana czarno-białymi fotografiami. Wszystko zatem utrzymane w klimacie czegoś, co minęło, do czego powrotu nie będzie. Zaprezentowano chyba wszystkie najważniejsze miejsca, które odegrały istotną rolę w dziejach Rozwadowa. Idea przewodnika jest dwutorowa. Dla młodzieży, turystów i przybyszy z innych miejsc, przewodnik ma znamiona inforacyjno-turystyczne. Dla mnie, i innych Rozwadowian, jest prawdziwie sentymentalną podróżą w przeszłość.
opublikował: janusz
cze 22, 2014
Miejsce zdarzenia - hotel Hutnik w Stalowej Woli. Data - 20 czerwca 2014 r. Okazją był jubileusz... 40 lat temu, mniej więcej w tym samym okresie i tym miejscu odbył się nasz komers - bal maturzystów klasy I A z Liceum Ogólnokształcącego nr 44 im. Komisji Edukacji Narodowej. Byliśmy szczęśliwi, że już po maturze i zestresowani, bo czekały nas egzaminy na wyższe uczelnie. A wtedy – za naszych czasów (jak to brzmi!...) – nie było lekko. Takie egzaminy to kolejna matura, którą trzeba było przejść w zupełnie nowym, obcym miejscu, stanąć twarzą w twarz przed nowymi i nieznanymi ludźmi... A jak się nie dostałeś, a byłeś chłopakiem, to już czekali na ciebie w jednostkach Ludowego Wojska Polskiego. Służba wojskowa trwała dwa lata... Jeśli ktoś wpadł w te tryby, nie często potrafił stanąć na nogi... Tak więc walczyło się nie tylko o przyjęcie na studia, ale także o to, by nie stracić czasu w wojsku…
opublikował: janusz
maj 25, 2014
Sarajewo w sierpniu 2011 r. nie różniło się chyba niczym od innych miast na Półwyspie Bałkańskim. Urokliwe uliczki pełne sklepików przepełnionych egzotycznymi dla nas towarami, różnojęzyczny gwar, przemieszane zapachy kuchni bałkańskiej i kawy, a w tle pełzająca tęskna melodia przerywana głośnym nawoływaniem do modlitwy przez muezina z głośników umieszczonych na minaretach i słońce, słońce, słońce… Ile radości sprawia wędrówka po Sarajewie, w którym, nolens volens, spotkały się różne kultury i religie przez wieki żyjące obok siebie… Przechodzę obok wypełnionego po brzegi meczetu Gazi Husrew-bega. Nieopodal katedra rzymsko-katolicka Serca Jezusowego – zamknięta na cztery spusty – u nas o tej porze trwają wieczorne nabożeństwa. Na schodach młodzi ludzie popijają piwo, śmieją się radośnie. Cerkiew prawosławna, którą napotykamy po drodze też już zamknięta. Wokół gwar, muzyka, radosne śmiechy. Sarajewo tętni życiem!
opublikował: janusz
kwi 16, 2014
A zatem Wielkanoc! Takie życzenia otrzymałem od Majki i Lenki z rodzicami, z Częstochowy. Dziękuję! Ponieważ są piękne przesyłam je do wszystkich Przyjaciół i znajomych. Niech im też czas świąteczny minie w spokoju i radości! Wesołego Alleluja!
opublikował: janusz
lut 12, 2014
Taki piękny obraz dostalem jako laurkę urodzinową od Majki i Lenki!

opublikował: janusz
gru 25, 2013
Nadeszło wiele dobrych życzeń od przyjaciół i znajomych...
opublikował: janusz
lis 23, 2013
Wstęp do książki autorstwa prof. Czeslawa Dźwigaja

Każda biografia ociera się o zderzenie z anegdotą. Dobrze jest, jeżeli nie zaburza tekstualnej spójności faktów, niesie płynnie czytelnika poprzez stronice opisując minione lata do finału, konkluzji, która w takim przypadku pojawia się zawsze za wcześnie, ponieważ chciałoby się jeszcze coś dowiedzieć, poznać jakiś szczegół z życia opowiadającego.
opublikował: janusz
lis 23, 2013
Imieniny, to miłe święto. Obchodzimy każdego roku. Ale takiego prezentu, takiego tortu, wielkiego ciacha nie dostaje się często. A jeśli już, to nie zawsze jest tak miło zadedykowany. Pan Łukasz Lech, jak zawsze srawił mi prawdziwą niespodziankę! Welkie dzięki Panie Łukaszu! Dziękuję też wszystkim, którzy o tym dniu św. Janusza pamiętali, racząc mnie miłym i dobrym słowem!
opublikował: janusz
lis 4, 2013



Wstęp autorstwa Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm

Polacy na Kresach

Wywiad daje szczególny komfort wysłuchiwania opinii, subiektywnego opisu przebiegu zdarzeń, relacji między ludźmi. Przysłuchiwanie się rozmowie wywołuje poczucie bliskości; spisana i wydrukowana rozmowa daje podobne odczucia. Janusz Paluch, autor Rozmów o Kresach i nie tylko, nową książkę także poświęcił tematyce Kresów i kolejny raz nadał piękny ton swoim wywiadom. Jego interlokutorzy to ludzie pełni pasji i zaangażowania. Czasami wywołują wrażenie, jakby byli odkrywcami nieznanego lądu i jego mieszkańców – bo też dla wielu z nas Kresy są wciąż mało znane. Polska ma swoją szczególną, mityczną krainę miodem i mlekiem płynącą, kwitnące winnicami Podole, krajobrazy wryte w pamięć dzięki pisarzom i historii, która boleśnie i okrutnie doświadczyła te ziemie przemocą, gwałtem i krwią; zmiotła i ludzi, i ich domy.

opublikował: janusz
sty 19, 2013
13 stycznia, w niedzielę, byłem na opłatku wśród Sybiraków. Było tyle dostojnych osób, tyle ciepłych życzeń. Przemknęła myśl o Profesorze, że powinien tu być, bo ci ludzie są żywą historią… Tego samego dnia Profesor Marek Eminowicz zmarł.
opublikował: janusz
sty 10, 2013
Styczniowy numer Miesięcznika "Kraków" już w kioskach! A w nim miedzy innymi:
Jerzy Piekarczyk  "Wystawy pachnące grzechem"
"Wybieramy poziom" rozmowa Jana Pieszczachowicza z właścicielką Wydawnictwa Literackiego Verą Michalską-Hoffmann
Piotr Hapanowicz  "Od pomocnika kowala do ministra".
opublikował: janusz
gru 13, 2012
Ukazał się nowy, grudniowy – ostatni w tym roku – numer miesięcznika KRAKÓW. Jak zawsze różnorodność tematyczna prezentowanych tekstów jest ogromna i trudno wskazać te najważniejsze.
opublikował: janusz
lis 14, 2012

Ukazał się nowy, listopadowy numer miesięcznika KRAKÓW.

ZAPRASZAMY DO LEKTURY!

 

opublikował: janusz
paź 18, 2012

Ukazał się październikowy numer miesięcznika „Kraków”!

opublikował: janusz
wrz 30, 2012

Bo gdzieżby szkoła średnia mogła trwać prawie nieprzerwanie przez 120 lat? Tylko w Krakowie. A wszystko zaczęło się w 1892 r., kiedy założono Cesarsko Królewskie Gimnazjum nr VI

opublikował: janusz
sie 22, 2012
Ukazał się sierpniowy numer "Krakowa"!
opublikował: janusz
lip 30, 2012
Andrzej Radniecki - dyrektor Centrum Kultury "Dworrek Białoprądnicki" - zmarł niespodziewanie podczas krótkiego urlopu w górach, w swym nowym domu. Pichodził z Chełma, uczył się w Lublinie, studiował w Krakowie i temu miastu oddał się bez reszty.
opublikował: janusz
lip 21, 2012
Dzisiaj na cmentarzu we Wróblowicach odbył się pogrzeb Marka Łosia (1960-2012).
opublikował: janusz
lip 6, 2012

Ukazał się lipcowy numer miesięcznika KRAKÓW! Na stronach miesięcznika znajdziecie Państwo wiele interesujących artykułów i wywiadów dotykających współczesności oraz dziejów naszego zacnego Grodu.


opublikował: janusz
element-23
powered by:marklar-net.pl(external link)
element-24